Pewnie nie ja jedna zastanawiam się jakim cudem mamy już listopad. Zanim jednak wsiąkniemy w niego na dobre, zostawiam tu jeszcze wspomnienie październikowego wyjazdu.

Październik to prawdopodobnie jeden z najbardziej urokliwych miesięcy w roku. Październik w polskich górach to na pewno jeden z najbardziej urokliwych miesięcy w roku. Kolory zachwycają a w miarę jeszcze ciepła pogoda pozwala na dłuższe spacery i ich podziwianie. To był nasz pierwszy wypad w góry z dzieckiem (i psem), podczas którego nastawialiśmy się na piesze wędrówki a nie głównie odpoczynek. Znalezienie trasy, nadającej się na marsz w zestawie: mama, tata, 1,5 roczne dziecko, (które nie wie czy chce być w wózku, na rękach, iść sama czy w ogóle nie będzie iść dalej) oraz 19,5 letni pies, który mimo baaardzo zawziętej natury pewnych rzeczy jednak nie jest już w stanie zrobić, nie było trudne. Dosłownie wszyscy proponują wybrać się na Schronisko Orle. I to był nasz plan na sobotę. Na niedzielę zaplanowaliśmy odwiedzenie Wodospadu Szklarki oraz centrum Szklarskiej Poręby.

Liczyliśmy się z tym, że będziemy na zmianę nosić i wieźć w wózku nasz dwie córy oraz, że postojów będzie raczej więcej niż mniej. W domu jednak naiwnie zakładałam, że dojdziemy do celu, jednak dziewczyny pozbawiły mnie złudzeń w ciągu pierwszych pięciu minut na szlaku 😉 Ustaliliśmy z R., że idziemy po prostu 1,5h w jedną stronę i zawracamy. Zrobiliśmy 1/3 trasy i wycieczkę uznaję za bardzo udaną!

P.S. Od razu zaznaczę, że Emi nie toleruje nosidła – jeżeli Wasze dzieciątko lubi to na pewno macie więcej ,,pola do manewru”.

Jak widać na powyższym zdjęciu trasa na Wodospad Szklarki jest bardzo łatwa. Bez najmniejszego problemu poradzi sobie z nią nawet małe dziecko. Jest również przystosowana dla osób niepełnosprawnych. My wybraliśmy się tam około godziny 9 i było bardzo mało ludzi. Wracając do samochodu mijaliśmy już bardzo wielu turystów, warto więc wstać trochę wcześniej.

Nasza wycieczka była krótka ale dosyć intensywna. Wspomnę jeszcze krótko o hotelu, w którym się zatrzymaliśmy. Być może ułatwi to komuś wybór. My nocowaliśmy w hotelu Norweska Dolina Luxury. Zależało nam na apartamencie (dwa pokoje), ponieważ Emi szybko chodzi spać. Ten hotel wybraliśmy głównie ze względu na możliwość pobytu z psem (w wielu miejscach nadal jest to problem). Na plus na pewno przemawia bardzo duży wybór smacznego jedzenia w restauracji (niestety nie można do niej wchodzić z psem) oraz sala zabaw z małpim gajem i zabawkami. My nastawiliśmy się jednak na korzystanie z basenu, co jak się okazało było mocno utrudnione. Na basen trzeba było zapisywać się na godzinę (najlepsze godziny były już zajęte) o czym nie zostaliśmy w żaden sposób poinformowani wcześniej (nie ma też info na stronie). Ponadto basen jest w osobnym budynku, więc jest to większa wyprawa, zwłaszcza z małym dzieckiem. Lubię mieć wszystko w jednym miejscu, iść do restauracji prosto z pokoju, na basen wyjść w stroju kąpielowym i szlafroku i taki podział na budynki dla mnie był bardzo uciążliwy.

Żegnam się takim widokiem